Dostępność (WCAG).
Czy musisz się tym przejmować?
WCAG (Web Content Accessibility Guidelines) brzmi jak nudny, urzędowy wymóg. I dla urzędów nim jest. Ale dla Ciebie, przedsiębiorcy, to szansa na dotarcie do 15% klientów, których ignoruje Twoja konkurencja.
O co chodzi z tą dostępnością?
Chodzi o to, żeby Twoją stronę mógł obsłużyć każdy. Nie tylko zdrowy 20-latek z nowym iPhonem, ale też:
- Osoba niedowidząca (używająca czytnika ekranu).
- Starsza pani, która zapomniała okularów (potrzebuje kontrastu i dużej czcionki).
- Ktoś ze złamaną ręką, kto nawiguje tylko klawiaturą.
Czy to jest obowiązkowe?
W Polsce (jeszcze) nie każda firma musi spełniać rygorystyczne normy WCAG 2.1, chyba że realizujesz projekty publiczne (UE). Ale...
W 2025 wchodzi w życie dyrektywa EAA (European Accessibility Act), która nałoży obowiązki dostępności na sklepy internetowe i usługi bankowe. Warto być gotowym wcześniej.
Dostępność = Lepsze SEO
To, co jest dobre dla ludzi z niepełnosprawnościami, jest też dobre dla robotów Google.
- Opisy alternatywne zdjęć (`alt`) pomagają niewidomym, ale też pozycjonują Cię w Google Grafika.
- Logiczna struktura nagłówków (H1, H2, H3) pomaga w nawigacji klawiaturą i ułatwia Google zrozumienie treści.
- Wysoki kontrast tekstu sprawia, że strona jest czytelna w pełnym słońcu na telefonie.
Jak to robimy w JKornacki?
Nie musisz znać się na standardach WCAG. My budujemy strony tak, aby były dostępne "by default". Dbamy o kontrasty, wielkość elementów dotykowych i poprawne tagowanie kodu.
To sprawia, że Twoja strona jest przyjazna dla każdego – od seniora po robota Google.